Powrót do spisu treści

Piotr M. A. Cywiński
JESIEŃ CZY WIOSNA KLUBU?
(referat wygłoszony na Walnym Zebraniu w dniu 21 kwietnia 2001)


Wstęp
Na przedostatnim posiedzeniu Zarządu, zostałem poproszony o omówienie przed Walnym Zebraniem bieżącej sytuacji warszawskiego Klubu Inteligencji Katolickiej oraz sformułowanie przypuszczeń, co do najbliższych lat. Proszę potraktować moje wystąpienie nie jako tzw. "referat programowy", gdyż nie uważam takie referaty za skuteczny przyrząd w kształtowaniu codzienności, a bardziej jako szereg obserwacji stanowiących zagajenie do szerszej dyskusji w gronie tego znakomitego zgromadzenia.
Chciałbym na wstępie podziękować osobom, które podzieliły się ze mną swymi obserwacjami, w szczególności Izabelli Bnińskiej, Krzysztofowi Sawickiemu i Jackowi Cichockiemu winien jestem wdzięczność.
Niektóre kwestie, które tu omówię będą dla niektórych osób zupełnie oczywiste. Proszę jednak pamiętać, ze wśród nas są osoby zaangażowane wyłącznie w poszczególne sekcje, są także osoby rzadziej odwiedzające Klub, są wreszcie osoby całkiem młode z niewielkim stażem ogólno-klubowym, a każdy z nas ma sobie własny obraz Klubu.
Podzielę tę refleksję na cztery części, po pierwsze syntetycznie omówię zmiany zaszłe w ciągu lat dziewięćdziesiątych, po drugie postaram się krótko scharakteryzować sytuację dzisiejszą, po trzecie przedstawię kilka uwag dotyczących przyszłości, wreszcie zajmę się konkretnymi propozycjami na najbliższy czas.

1. Lata dziewięćdziesiąte

Spojrzenie na Klub i jego ewolucje w dziesięciu minionych latach dobrze pokazuje proces dostosowania się Klubu do realiów nowej Polski i do silnych zmian społeczno-kulturowych, do których doszło w tym okresie. KIK jest bowiem stowarzyszeniem - przestrzenią w której integruje się i współistnieje wielotysięczna warszawska "Społeczność Klubowa". Klub - jako organizacja - jest podatny na ewolucję tej społeczności i wraz z nią dostosowuje się w sposób naturalny do bieżącej sytuacji w Kraju. Kilka wątków tej ewolucji w latach dziewięćdziesiątych wydaje mi się warte podkreślenia w tym miejscu.

1.1. Wyprowadzenie polityki z Klubu i kryzys upartyjnienia
Rola Klubu w latach PRLu była - rzec można - rolą przede wszystkim polityczną. Postawa oporu - choćby biernego - była powodem, dla którego ludzie tu przychodzili. KIK był postrzegany przede wszystkim w kategoriach oporu, intelektualnie niepodległej przestrzeni, w której działo się wiele rzeczy, a które zawsze miały posmak nieskazitelności wobec systemu. A ta nieskazitelność w obliczu systemu PRLowskiego już miała sama w sobie posmak polityczny.W latach dziewiećdziesiątych polityka w dużej mierze "wyszła" z Klubu. W pierwszym czasie opuściła Klub refleksja czynna - powstał parlament, prasa, media telewizyjne, naturalne płaszczyzny owej refleksji, w pewnej mierze opuściła także - stała refleksja bierna. Tylko od czasu do czasu jakieś zebranie zajmuje się bieżącą sytuacją polityczną. W drugiej połowie lat dziewięćdziesiątych nastąpiło zróżnicowanie opinii politycznych wewnątrz społeczności Klubowej oraz częste odstąpienie od jednoznacznych powiązań partyjnych. Klub przestał być postrzegany jako zaplecze jakiejkolwiek partii - niektórzy twierdzą, że Unia przestała być partią inteligencji... Pojawił się większy pluralizm opinii oraz odczuwalne zdystansowanie członków Klubu względem świata polityki.

1.2. Wzrost roli wychowania w Klubie
W latach dziewięćdziesiątych w Klubie priorytetem coraz bardziej stawało się wychowanie. Zapracowani członkowie coraz rzadziej przychodzili na spotkania formacyjne. Coraz mniej ludzi podejmowało decyzję przystąpienia do Klubu. Wyjątek stanowili rodzice chcący oddawać dzieci do Sekcji Rodzin. W większości przypadków ich związek z Klubem jako organizacją był nikły, choć wywodzili się niewątpliwie w olbrzymiej większości ze środowiska Klubowego. Bardzo niewielu z nich angażowało się bardziej w działalność Klubu. Stanowili oni jednak najliczebniejszą cześć nowych członków Klubu. Aż do drugiej połowy lat dziewięćdziesiątych młodzież Sekcji Rodzin, zarówno wychowawcy jak i wychodzący z grup nie zapisywali się na ogół do Klubu. Podstawowe powody ku tej sytuacji to 1) brak płaszczyzny, na której owa przynależność Klubowa mogłaby się realizować; 2) brak przykładu ze strony swych starszych kolegów - kadry studenckiej; 3) nieczytelność struktur i celów Klubowych. Dopiero powstanie sekcji młodzieżowej, praca nad lepszym przywiązaniem środowiska żeglarskiego do Klubu, ciągłe wyjaśnianie idei i mechanizmów Klubowych w grupach licealnych Sekcji Rodzin powoli zmieniły tę sytuację.
Z czasem stało się jasnym, ze Klub działa przede wszystkim na płaszczyźnie wychowawczej. To są działania, które pochłaniają najwięcej wysiłków, kosztują najwięcej pieniędzy, angażują najwięcej ludzi. Na tym obszarze tworzy się najwięcej wydarzeń Klubowych. Ta tematyka dotyczy bezpośrednio największej części naszych członków. Tymi sekcjami też najczęściej zajmuje się Prezydium i Zarząd Klubu.

1.3. Środowisko czy instytucja?
Jedna z istotnych specyficznych stron Klubu objawiła się bardzo wyraźnie w latach dziewięćdziesiątych. Klub okazuje się być zarazem i środowiskiem i instytucją. Odróżnia to nasz Klub od innych organizacji pozarządowych, za którymi nie stoi żadna lub prawie żadna społeczność. W pewnym sensie odróżnia to także nasze środowisko od innych społecznych skupisk ludzkich, które nie posiadają własnej zinstytucjonalizowanej struktury.

2. Kształt obecny

Jaka w związku z tym jest dzisiejsza diagnoza Klubu, czy żyje on wspomnieniem swej dawnej roli, czy dostosowuje się do dzisiejszych realiów, czy odpowiada zapotrzebowaniom, czy stanowi wygodny luksus kilkuset bliżej lub dalej skoligaconych rodzin?

2.1. Klub jest niewątpliwie jednym z liczących się środowisk w Warszawie. KIKowcy odnajdują się w przestrzeni miasta i potrafią mówić wspólnym językiem. Są postrzegani rozmaicie, lecz zawsze jako grupa zintegrowana. Przy dużym rozproszeniu warszawskiego społeczeństwa jest to cenny wyjątek.

2.2. Klub jest także jedną z liczących się organizacji. Jest społecznym partnerem instytucji państwowych oraz organizacji pozarządowych, fundacji i stowarzyszeń. Zajmuje wśród nich miejsce dosyć specyficzne, jest bowiem i środowiskiem, i organizacją. Jego siłą są niewątpliwie członkowie. Niestety, Klub rzadko tworzy istotne wydarzenia na arenie organizacji pozarządowych, odpowiadając jedynie na zaproszenia innych. Jest to wynikiem małego zaangażowania się członków Klubu na tym obszarze, Zarząd nie jest w stanie angażować się w tak rozmaitych kierunkach. Tym niemniej wiele osób pracujących w sektorze pozarządowym to wychowankowie KIKu. Jest to wynikiem procesu wychowawczego, nową formą spełniania służebnej misji. Jest znamiennym, że na początku lat dziewięćdziesiątych wiele starszej młodzieży Klubowej angażowało się w ruchy polityczne. Dzisiaj takie zaangażowanie jest śladowe, coraz więcej osób decyduje się na działanie - również zawodowe - na płaszczyźnie pozarządowej.

2.3. Wychowanie pozostaje najważniejszym kierunkiem działania Klubu. Stawia nas to w wyjątkowej sytuacji wobec całego ruchu Klubowego w Polsce, który żyje wciąż w rytmie spotkań formacyjnych i nie posiada sekcji dziecięcych lub młodzieżowych.
Nasze sekcje dziecięce i młodzieżowe doczekały się własnego programu wychowawczego, który - choć wciąż nie został ujęty w opracowaniu metodologicznym - stanowi przykład naśladowany w niektórych innych organizacjach. Opiera się on m.in. na współbrzmieniu czynników społecznych, intelektualnych oraz duchowych, na ścisłej współpracy z rodzicami, na metodzie koedukacyjnej, na unikaniu rozdźwięku pomiędzy światem codziennym a spotkaniami KIKowskimi, na autorskich programach kadry oraz na indywidualnym podejściu do każdego wychowanka. Warto byłoby ten model w przyszłości opisać.

2.4. Skonkretyzowanie współpracy z hierarchią kościelną jest najnowszym osiągnięciem Klubowym. W latach dziewięćdziesiątych - za wyjątkiem chyba tylko biskupa Bronisława Dembowskiego - stałe kontakty z hierarchią w zasadzie polegały na stałych dorocznych spotkaniach u Księdza Prymasa. W ciągu minionego roku zaistniały udane próby rozbudowania tych stosunków. Zainicjowano działania pod egidą Księdza Prymasa w kierunku refleksji nad obecnością przesłania Bożego w dziele stworzenia, zajęto się na jego prośbę promocją idei Świątyni Opatrzności. Odbyły się robocze spotkania przedstawicieli Klubu z dwoma biskupami pomocniczymi - biskupem Tadeuszem Pikusem i biskupem Piotrem Jareckim. Pierwszy z nich uznał program duszpasterski Sekcji Rodzin za ciekawy i zainicjował proces wydawniczy tego programu do użytku archidiecezji.Od prawie roku Ksiądz Prymas dostaje nasz Informator, od kilku miesięcy wysyłamy go wszystkim biskupom prawej i lewej strony Wisły. Klub powinien w najbliższym czasie jeszcze pełniej stawać się świeckim głosem słyszalnym w orbicie episkopatu, w szczególności księży biskupów naszych obydwu diecezji warszawskich. Zbliżenie do hierarchii kościelnej jest elementem nowym i radosnym, rokującym na dalszy rozwój i na polepszenie wizerunku naszego Klubu również w innych środowiskach i mediach katolickich.

2.5. Dwie idee naznaczają zdecydowanie dzisiejszą pracę Klubu: otwartość i spotkanie. W przeciwieństwie do - chyba prawie wszystkich - innych ruchów katolickich, Klub zawsze cechowało otwarcie. Objawiało się w nie narzucaniu nikomu gotowych rozwiązań i gotowością na spotkanie z każdym. W bardzo wielu wspólnotach przynależność wiąże się z przyjęciem konkretnego modelu duchowości, określonego miejsca w społeczeństwie, danych wymogów czasowych, ścisłego miejsca w strukturze wspólnoty. Wspólnoty takie dbają o rozwój swoich członków, a nie o kontaktowanie ich ze światem zewnętrznym.
W Klubie coś takiego nie następuje. Klub pragnie być miejscem spotkania. Klub pragnie działać na pograniczu, tam gdzie można spotkać innego człowieka. Jest to wdrażane w program Klubowy w duchu przekonania, że jest to wyrazem ewangelijnej postawy Klubu. W tym roku objawia się to w szczególności wobec Prawosławia, wobec Judaizmu, oraz wobec społeczeństw położonych na wschód od Polski. Klub jest postrzegany jako miejsce, do którego można przyjść i nie zostać wciągnięty. Miejsce, w którym można się spotkać z drugim nie tracąc swoich indywidualnych cech, swoich przekonań, tradycji. Stanowi to specyfikę Klubu na arenie polskiego chrześcijaństwa. Dlatego bardzo ważną chwilą, mimo oporów niektórych z nas - było przegłosowanie poprawki do statutu o możliwości członkostwa w Klubie dla niekatolików, którzy taki wybór uznają za swój. Nie wydaje się, aby w ciągu minionych trzech lat nastąpiło w wyniku tej poprawki jakieś wzmocnienie czynników odśrodkowych. Natomiast Klub, sankcjonując wieloletnią tradycję, zyskał potężne narzędzie w kreowaniu swego wizerunku i w pracy codziennej.

2.6. Ważne jest zawsze wsłuchiwanie się w krytykę sytuacji dzisiejszej. Ważne, na ile byłaby ona rzeczowa. Bardzo często krytyka taka nadchodzi ze strony ludzi, którzy wobec Klubu mają postawę roszczeniową lub utylitarną. Najczęściej słychać krytykę, którą można ująć w słowa: "Klub nic nie robi w kierunku x", albo "Klub jest za mało taki lub inny". Kiedy proponuje się takiej osobie, by zaczęła zatem coś robić w kierunku x, dochodzi do obrazy i opuszczenia Klubu. Ludzie często nie rozumieją, że Klub nie jest organizacją dowodzącą szeregami członków oddanych jedynie słusznej sprawie. Drugą często spotykaną postawą jest żalenie się, ze "spotkania w Klubie są za mało takie lub inne, a przecież gdyby były takie lub inne, to by się z chęcią na nie przyszło". Jest to bardzo często pomylenie dwóch zupełnie innych rzeczy, mianowicie chęci przyjścia na jakieś spotkania z chęcią posiadania samej chęci, okazywania samemu sobie niedosytu. Podam przykład. Pamiętamy zapewne ankietę sprzed kilku laty dotyczącą programu Klubowego. Kiedy organizowano spotkania wedle tematów ujawnionych w ankiecie, nawet Ci członkowie, którzy domagali się takich spotkań na łamach ankiety nie przychodzili. Okazuje się, ze chodziło im podświadomie o to, by mieć ochotę, a nie o to by faktycznie się wysilić i przyjść. Tym niemniej chciałbym zaproponować tu krytyczną refleksję nad kilkoma obszarami działalności Klubu:

2.6.1. Kreatywność
Uzasadnione jest chyba pytanie o to, co Klub - czyli jego członkowie - mają nowego do zaproponowania sobie samym lub innym. Sytuacja społeczna się rozwija, problemy na niektórych obszarach narastają. Integrujemy się z Europą, powstaje niepokojący mur na naszej wschodniej granicy, katolicyzm zmienia swe oblicze, media stają się wszechobecne... Tego wszystkiego z perspektywy pracy Klubu często nie widać. A jeśli widać, to w sposób odtwórczy, a nie kreatywny. Potrzebne są niewątpliwie nowe rozwiązania, nowe propozycje, nowe refleksje wobec tych zmian i może każdy z nas powinien się zastanowić, w jaki sposób w Klubie dałoby się wykorzystać nasz wspólny potencjał do pracy nad jutrzejszym dniem.

2.6.2. Wyjście na zewnątrz
Podstawą Klubu jest działalność wewnętrzna, gdyż jest on powołany - jak każdy klub - dla ułatwienia wspólnej realizacji pomysłów jego członków. Pomysły te dotyczą najczęściej samego siebie i własnego otoczenia. Czy aby słusznie? Widać coraz wyraźniej zupełnie uprzywilejowaną naszą pozycję w społeczeństwie, nie tyle poprzez jakieś znaczenie, czy bliskość aparatu decyzyjnego, o ile poprzez wykształcenie i wychowanie. Powinno to zobowiązywać do ciągłej refleksji nad swoim powołaniem - również w charakterze członka Klubu. Klub jest dla nas zadanym talentem, który może zostać zakopany, a może zostać wykorzystany z ogólnym profitem. O ogólność tego profitu powinna trwać nieustanna dbałość. Każdy z nas powinien się zastanowić nad swoim podejściem do Klubu, na ile jest ono nacechowane postawą utylitarną, czy wręcz roszczeniową. Klub nie powinien być tylko miejscem zaspokojenia swoich potrzeb - jak to się niestety często dzieje, lecz miejscem realizacji swoich możliwości w duchu chrześcijańskim. Taka postawa pozwoli nam odczytać właściwie znaki dzisiejszego czasu i ukierunkuje nas na najważniejsze potrzeby ludzi i społeczności.

2.6.3. Charytatywność
Poważnym zagrożeniem dla przyszłości Klubu jest ciągłe ubożenie jego akcji charytatywnej. Nie licząc osób poświęcających się dla działań wewnątrz-klubowych, takich jak wychowawcy Sekcji Rodzin, już tylko kilkanaście osób potrafi poświęcić się regularnej pracy na rzecz konkretnych osób w potrzebie. Są to osoby skupione wokół: prawie że jednoosobowej Sekcji Pomocy pomagającej starym, samotnym i schorowanym członkom naszej Klubowej społeczności; kilkuosobowego Zespołu pomocy Indii, dzięki pracy którego wiele najbiedniejszych rodzin z Indii w ogóle ma szanse przeżycia oraz Sekcji pomocy Polakom na Wschodzie. Niepokojącym jest fakt, ze coraz mniej ludzi, w tym i osób już nieaktywnych zawodowo znajduje motywacje do zaangażowania się w taką cichą a konieczną pomoc. Szczególnie Sekcji Pomocy grozi zamknięcie wobec braku chętnych do udzielania tejże pomocy. Potrzebujących natomiast jest wielu. Pragnę poddać tę bardzo groźna w moim mniemaniu sytuację sumieniu każdego z nas.

3. XXI wiek

Wkroczywszy w nowy wiek, chciałbym w toku tych rozważań zostawić za nami bohaterskie wspomnienia i chwalebną przeszłość. Zamknąć rozdział i wziąć nową, czystą kartkę papieru. Pragnę tutaj, na potrzeby dyskusji, naszkicować zarys Klubu, jako społeczności przygotowanej do udźwignięcia zmian, dostosowującej się do nowych zapotrzebowań, czytelnie nadającej ton swoją postawą oraz wrażliwej na sprawy małe, ciche, marginalne i codzienne.
Dla swojej stabilności w coraz bardziej zmiennym świecie, Klub musi zdecydowanie zrozumieć, przemyśleć i bardziej świadomie przyjąć te filary, które pozwoliły mu przetrwać czasy PRLowskie i - pod niektórymi względami - nie łatwiejsze lata dziewięćdziesiąte. Nasza nazwa zawiera trzy człony, które - w naszej pracy - powinny się wzajemnie przenikać i uzupełniać: jest to człon "Klub", a więc kładzący nacisk na kwestie społeczne; człon "Inteligencji", a więc nakazujący baczenie na rozwój intelektualny; oraz człon "Katolickiej" - stawiający nas w konkretnej perspektywie etyczno-religijnej. Cztery cechy własne naszego Klubu wydają mi się szczególnie ważne dla zachowania oblicza naszego stowarzyszenia w sytuacji kulturowej coraz bardziej zmiennej i często nierozpoznanej: Klub powinien pozostać społecznością chrześcijan pragnących realizować swe powołanie w sposób 1) zespolony, 2) otwarty, 3)szukający i 4) owocny.

3.1. Klub jako społeczność zespolona
O Klubie zwykło się mówić "Krewni i Znajomi Królika". W tej chwili w Sekcji Rodzin wychowuje się już czasem i czwarte pokolenie KIKowców. Klub powinien zachować tą "swojskość", gdyż jest ona jego specyfiką. Człowiek zaangażowany w Klub czuje wyraźnie, że tworzy coś własnego, coś co jest mu bliskie, co ma konkretne przełożenie na życie bliskich mu osób. Przy całej ostatniej dyskusji prasowej nad istnieniem lub nie istnieniem inteligencji, niejednokroć myślałem sobie o kształcie, który miałaby Warszawa, nasze rodziny, nasze życie, gdyby naszego Klubu nie było. Począwszy od wakacji pod namiotami, a skończywszy na środowisku wychowującym i kształcącym naszą młodzież wpływ istnienia naszej społeczności jako zorganizowanej wokół Klubu jest widoczny i pozytywnie odczuwalny chyba przez wszystkich. Powinniśmy zostać nadal zintegrowanym środowiskiem, gdyż to jest nasza najmocniejsza strona. Klub przyczynił się do integracji tego środowiska, tym nie mniej dziś jest - jako organizacja - niejednokroć pochodną naszego środowiska. Ważnym jest, by nadal był to "nasz" Klub.

3.2. Klub jako społeczność otwarta
Klub powinien być w każdej chwili otwarty. Nie chodzi mi tu w szczególności o przyjmowanie coraz to większej liczby nowych członków. Chodzi mi o gotowość do spotkania z innymi poglądami i innymi ludźmi. Chodzi mi o tą specyficzną negację postawy leku i zagrożenia, która to negacja cechuje bardzo wyraźnie Klub i naszą Klubową społeczność. Klub powinien być tą częścią warszawskiego Kościoła, która jest dostępna również niewierzącym, innym chrześcijanom, innowiercom, innym kulturom i tradycjom. Tą częścią, która nie lęka się inności, która chce spotkać i zrozumieć innego człowieka, która widzi w tym wartość i widzi w tym drogę do zrozumienia samego siebie. Jest to w rozmaitej mierze realizowane w grupach Sekcji Rodzin, w Drum Bunie, w innych sekcjach, w programie ogólnoklubowym. Jest to dla wielu z nas czytelnym znakiem nadziei, która nie lęka się. Jest niesieniem świadectwa o swoich przekonaniach i integralnym poznawaniem drugiego człowieka. Jesteśmy często wizerunkiem przyjaznego Kościoła, dla tych, którzy mają kontakt z Kościołem poprzez Klub. Tego naszego oblicza nie powinno zabraknąć. Wobec częstego i często zgryźliwego pytania o katolicyzm w Klubie, należy postawić równie istotne pytanie o Klub w katolicyzmie, ażeby przekonać się o słuszności wielu opcji, których nie powinno zabraknąć w Kościele, a które są udziałem naszej społeczności.

3.3. Klub jako społeczność szukająca
Klub jest jedną z bardzo nielicznych wspólnot chrześcijańskich, która nie proponuje na wstępie pełnego zagospodarowania przestrzeni religijnej. Nie posiadamy jednoznacznie obowiązującej duchowości, nie obstajemy przy takiej czy innej tradycji pobożnościowej. Bywa to krytykowane, gdyż jest często niezrozumiane. Uważam to za bardzo trafny i mądry wybór naszego Klubu. W ten sposób każdy może podążać swoją drogą duchową według swego sumienia i swoich przemyśleń. Osoby pragnące rozwijać się według duchowych reguł ignacjańskich będą się tu czuły tak samo swojsko jak osoby kroczące drogą innej wspólnoty, osoby o nie rozwiniętej jeszcze duchowości własnej itd. Każdy pragnący czegoś innego może rozpocząć swe spotkanie z inną duchowością, a nie zatraci poprzez to swego miejsca w Klubie. Jeśli kilkanaście osób będzie chciało założyć wspólnotę konkretnej modlitwy w ramach Klubu to też nic nie stoi na przeszkodzie, by założyli coś na kształt sekcji. Nie byłoby dobrym ustanawiać jednej obowiązującej duchowości i religijności, gdyż wykluczyłoby to wielu z nas z tak sformułowanej wspólnoty. Aby jednak można było sobie z czystym sumieniem pozwolić na ten luksus, ważnym jest, by Klub pozostał miejscem gdzie się szuka. Miejscem gdzie obecny jest głód Boga i bliźniego. Nie dostajemy wiec tu żadnych gotowych rozwiązań, lecz wzajemnie zachęcamy się do własnych - wspólnych lub indywidualnych - poszukiwań. To jest również naszą Klubową specyfiką i cennym jest w sposób świadomy ją zachować.

3.4. Klub jako społeczność owocna
To środowisko kreowało nieraz oblicze swoich czasów i potrafiło podejmować rozmaite wyzwania. Czy to w skali jednostkowej czy szerszej - nawet ogólnokrajowej - powinniśmy umieć definiować problemy i znajdywać rozwiązania. Po owocach można nas będzie ocenić. To, co odnosi się do każdego z nas jako chrześcijanina, odnosi się tym bardziej do naszej społeczności. Wszelkie przedsięwzięcia Klubowe powinny być analizowane pod względem ich wartości, w świetle oczekiwanych owoców. A więc nie tyle przyjemności, uciech towarzyskich czy innych spraw lubianych, lecz właśnie wartości, które one ze sobą mają nieść. Chcę się odwołać do priorytetów wychowania w naszych sekcjach, do tematyki wykładów i do wszelkich przedsięwzięć Klubowych. Nie powinniśmy wchodzić w dyskusje z innymi atrakcjami Warszawy. Z kinem, teatrem czy spotkaniem towarzyskim nie wygramy proponując coś ciekawszego. Członkowie Klubu powinni organizować - sobie i innym - rzeczy nie tyle przyjemniejsze, co rzeczy większej wartości. Na tym polu możemy stawać się atrakcyjni, ale wymaga to wzmożonego wysiłku każdego z nas.

4. Propozycje na najbliższy czas

Pragnę zakończyć tych kilka uwag pewnymi propozycjami konkretnymi, żeby nie pozostać w sferze ogólników. Będą one możliwe do wprowadzenia w życie za zgodą nie tylko aktualnych organów klubu, lecz za konkretnym zaangażowaniem członków - nas - tu obecnych dziś na Kopernika.

4.1. Spotkania comiesięczne - formacja stała.
Z perspektywy czasy wydaje się słusznym odstąpienie od jak największej liczby spotkań Klubowych na rzecz dwóch - trzech spotkań miesięcznych o lepszym doborze prelegentów, o ciekawszej, kontrowersyjnej tematyce. Żeby jednak jeszcze dalej podnieść sobie poprzeczkę i starać się ściągać najciekawsze postacie, inicjować gorące debaty na kwestie najważniejsze, potrzebujemy aktywnego uczestnictwa członków Klubu. Cieszy wzmożona obecność, natomiast osoba prowadząca spotkanie potrzebuje również aktywnego uczestnictwa naszych członków, tak by głosy ludzi spoza Klubu nie zdominowały dyskusji przykro stwierdzić - często kosztem poziomu merytorycznego lub nawet kulturalnego.

4.2. Powiązania międzysekcyjne - sytuacja wewnątrz Klubu
Pilnym wydaje się praca nad utworzeniem ściślejszych powiązań pomiędzy sekcjami działającymi wewnątrz Klubu. Bariery są najczęściej pokoleniowe, a potrzeby często wychodzące sobie naprzeciw. Przykładem będą sekcje charytatywne które cierpią na brak osób zaangażowanych, przy jednoczesnym częstym braku pomysłów na działalność charytatywną sekcji dziecięcych lub młodzieżowych. Analogicznie przepływ informacji o tym co się dzieje w poszczególnych sekcjach jest wciąż kulejący. Cierpią na tym te sekcje, które mogłyby powiązać swą działalność na wybranych obszarach. Wobec wzmocnienia środowisk młodzieżowych Klubu wydaje się tym pilniejsza praca nad stworzeniem lepszych powiązań międzysekcyjnych. Tę uwagę kieruję do nas wszystkich, zarówno do osób zaangażowanych w prace sekcyjne jak i do tych, które mogą dopiero jakąś działalność przedsięwziąć.

4.3. Doroczne spotkania rodzinne - integracja środowiska
Klub jest dzisiaj przede wszystkim miejscem utworzonym przez rodziny. Jest to wynikiem ponad trzydziestoletniej działalności Sekcji Rodzin, ale również i Sekcji Kultury i innych. Uważam, że raz do roku moglibyśmy się spotykać na zjeździe rodzinnym, międzypokoleniowym. Przyjemnie byłoby spotkać się na dorocznym, wiosennym - może majowym? - zjeździe gdzieś pod Warszawą, uczestniczyć we wspólnej mszy polowej, zorganizować zabawy dla młodszych, dyskusje i spacery dla starszych, może jakąś zbiórkę charytatywną... Pamiętam taki zlot zorganizowany przez Sekcję Rodzin kilka lat temu, uważam, że wiele dobrego wniosłoby w Klubową integrację takie doroczne spotkanie na łące.

4.4. Ekspertyzy - światło na zewnątrz
Głos Klubu słyszalny jest w szerszym zasięgu tylko z chwilą uchwał Zarządu w jakiejś konkretnej bieżącej kwestii społeczno-politycznej. W mojej opinii, to nie wystarcza. Uchwały są doraźną krótką krytyką jakiegoś krótkotrwałego zjawiska i nie zawierają żadnych konkretnych propozycji. Proponuję - po rozmowie z Jackiem Cichockim - rozważyć wniesienie nowego głosu: mianowicie dorocznych ekspertyz klubowych, które omawiałyby konkretny temat, wskazywałyby zagrożenia, proponowałyby rozwiązania. Ekspertyzy takie mogłyby być opracowywane przez specjalnie powołane grono ekspertów, każdorazowo innych w zależności od tematu, ukazywałyby się raz w roku (na przykład na Boże Ciało lub Zielone Światki), byłyby promowane konferencją prasową i rozsyłane do rozmaitych organizacji, mediów i urzędów. Na pracy grona ekspertów można by oprzeć cykl dwóch-trzech spotkań specjalistycznych w Klubie, aby umożliwić szerszym gronom naszych członków udziału w powstawaniu dokumentu końcowego. Przy takiej działalności można by wykreować tradycję zabierania przez Klub głosu o stałej porze roku, w sposób dobrze opracowany i rozgłoszony, na ważne tematy bieżące oraz ze stosownym zapleczem merytorycznym.

4.5. Pokolenie środka - "co się stało z moją grupą?"
Istotnym problemem dla Klubu jest znalezienie rozwiązania problemu braku zaangażowania się w pracę Klubu ludzi w wieku 26 - 50 lat. Brak ten wynika oczywiście z priorytetów rodzinnych i z dużego zaangażowania się w sfery zawodowe. Natomiast nie zwalnia nas to z obowiązku starania się zachowania tych ludzi w sferze Klubu, nie tylko poprzez ich - często bierne - uczestnictwo w Sekcji Rodzin. Trzeba przeanalizować możliwości tych naszych członków. Są to ludzie nie dysponujący czasem, czujący więź z Klubem, mający niezrealizowane - z braku czasu - potrzeby rozwoju duchowego i intelektualnego, oraz dysponujący pewnymi zasobami finansowymi. Wydaje mi się, że ludzie ci są gotowi wspierać działania Klubu, o ile nie zajmie im to wiele czasu. Zastanawiam się więc, czy nie można na nich oprzeć finansowego wysiłku akcji charytatywnych prowadzonych przez ludzi dysponujących czasem a nie środkami, które są w zasięgu osób czynnie pracujących. W zamian można by organizować to czego nie mają i co im brakuje, na przykład dobrych dni skupienia, podczas których zapewni się opiekę nad ich pociechami. W ten czy inny sposób uważam, że trzeba podjąć refleksję nad możliwą rolą w Klubie osób mających rodziny i pracujących na wymagających etatach.

Kończąc
Te kilka uwag są jakby rozszerzeniem dokumentu, który przedstawiłem Zarządowi Klubu rok temu, u progu mojej kadencji. Na ile udało się wprowadzić niektóre ulepszenia w działalności Klubu w ciągu jednego krótkiego roku - pozostawiam do oceny Walnego Zebrania. Na ile dziś wymienione spostrzeżenia będą realizowane zależeć będzie od dobrej woli każdego z nas, którzy na co dzień współtworzymy naszą Klubową rzeczywistość. Liczę na dyskusję pod koniec tego zebrania, a Państwu dziękuję za uwagę.