Powrót do spisu treści

Piotr M. A. Cywiński
ZANIK PAMIĘCI O BRUNONIE Z KWERFURTU W ŚWIADOMOŚCI ZBIOROWEJ
Wersja z pełnym aparatem przypisowym w "Przeglądzie Historycznym" 4, 1998


W 1009 roku umiera śmiercią męczeńską Brunon z Kwerfurtu, mnich i biskup, niestrudzony misjonarz. Umiera z rąk ludu osiadłego wedle Roczników Kwedlinburskich na granicy Litwy i Rusi , wedle Kroniki Thietmara na pograniczu prusko-ruskim , w relacji mnicha Wiperta zabijają go Prusowie, a w Żywocie Romualda - Rusowie . Sam Brunon zapowiada w swym liście do Henryka II swoją rychłą wyprawę do Prusów . Najprawdopodobniej chodzi tu o Jaćwingów, których lokalizacja odpowiadałaby najpełniej takim opisom. Dotychczasowa historiografia różni się w tej kwestii w zasadzie niewiele, opowiadając się za ziemiami położonymi pomiędzy Narwią a Niemnem . Kompleksowa próba uściślenia miejsca śmierci nie została jeszcze podjęta.

Brunon umiera w 1009 roku i wyjątkowo szybko zapada milczenie nad jego osobą. Jeszcze wspominają o nim Rocznik Kapitulny Krakowski i w identycznie lapidarny sposób Rocznik Wielkopolski: 1009. Bruno episcopus martirisatus est . Nie wspomina o Brunonie ani słowem Gall Anonim, chyba że poprzez słynną i tajemniczą wzmiankę o dwóch archidiecezjach bolesławowych . Milczy zupełnie na temat naszej postaci Wincenty Kadłubek. Nie wspomina o męczenniku tak przecież dociekliwy Długosz. Tak więc Brunona znamy dziś - pomijając jego własną działalność pisarską - głównie ze źródeł germańskich lub rzymskich. W polskim piśmiennictwie występuje on nader rzadko i - jak widzieliśmy - w skrajnie zwięzły sposób opisany. Oto pierwszy wątek, który daje do myślenia.

Życie miał Brunon może i podobne do Wojciecha Sławnikowica, ale już umarł prawie zupełnie jak Wojciech. Wyszedłszy z Gniezna wyruszył do Prusów i tam - nawracając - poniósł śmierć. Przyjrzyjmy się pośmiertnym losom Wojciecha. Natychmiast po śmierci został on obdarzony kultem na rzadko spotykaną skalę. Czczony był w XI wieku nie tylko w Polsce, ale i w Niemczech i w Rzymie, a ślady kultu obserwować można nawet na Bałkanach. Cesarz przybywa z pielgrzymką do grobu Wojciecha. Brat Wojciecha, Gaudenty, zostaje arcybiskupem nowo powstałej metropolii wojciechowej. Czesi podczas najazdu na Polskę wykradają relikwie wojciechowe. Kult się rozwija, Wojciechowi przypisuje się autorstwo "Bogurodzicy" jako hymnu państwowego. Powstają kościoły pod jego wezwaniem i szerzy się też zastosowanie imienia Wojciech wśród ludności męskiej, nierzadko objawia się owo imię w toponimii.

Inaczej rzecz ma się z Brunonem. Nie tylko milczą o nim najstarsze dokumenty. Kult Brunona w zasadzie nie zaistniał aż do drugiej połowy XX wieku. W brewiarzach pojawia się nasz święty począwszy od XVIII w. W diecezji warmińskiej trzy kościoły są pod jego wezwaniem (Bartoszyce, Giżycko, Olsztynek), istnieje kilka rzeźb, witraży, jedna mozaika . Także na Litwie kult w zasadzie nie zaistniał. Nie ma tam kościołów pod wezwaniem św. Brunona . Literatura litewska, nawet pragnąca usilnie powiązać Brunona z Litwą, nie znajduje wyrazu pamięci o Brunonie w litewskiej tradycji lokalnej . Na terenie dzisiejszej Polski pokrywającej się przecież w znacznej mierze z Polską wczesnopiastowską, istnieje tylko kilka wiosek o nazwie mogącej wywodzić się z imienia Brunon. Kult w Kościele Powszechnym zaczyna być zauważalny dopiero od XVI wieku. W Polsce powstał jeden list pasterski dotyczący Brunona, na 900 rocznicę śmierci . Imię Brunon jest wyjątkowo rzadkie. Pomijając licznych Brunonów nie związanych bezpośrednio z Polską, w polskich źródłach wczesnośredniowiecznych ludzi o tym imieniu, żyjących w Polsce, spotykamy w zasadzie tylko w Liber mortuorum monasterii lubinensis ordinis sancti Benedicti . Dużo częściej spotykamy imię Bonifacy, lecz trudno w tym widzieć ślad Brunona, raczej już Bonifacego-Winfryda - męczennika z VIII wieku, którego imię przybrał sobie Bruno w chwili (jak się wydaje) konwersji zakonnej. Tak więc jeśli już spotykamy się z jakimiś polskimi Brunonami - są to osoby związane z benedyktyńskimi ośrodkami w Polsce. Nie zaistniała żadna legenda Brunona, żadne tradycje z nim związane, żadne kontrowersyjne próby przywłaszczenia sobie tradycji lokalizacji męczeństwa. Można śmiało stwierdzić, że już z końcem XI wieku Brunon z Kwerfurtu nie funkcjonuje w świadomości zbiorowej kształtującego się społeczeństwa chrześcijańskiej Polski. Oto drugi zastanawiający wątek.

Pozostając w niełasce wierzących, niezauważany przez kronikarzy, nie został też właściwie doceniony przez historyków. Wszak Brunon, jako biskup misyjny, być może i arcybiskup, towarzysz Ottona III, znajomy Wojciecha, mnich benedyktyński z wpływowego opactwa świętych Aleksego i Bonifacego, eremita - uczeń Romualda, misjonarz na Węgrzech, na ziemiach Pieczyngów, męczennik u Prusów, autor pierwszych pism pisanych niewątpliwie w Polsce, w tym listu - obrony Chrobrego przed Henrykiem, przewodnik duchowy pięciu braci-męczenników nie doczekał się żadnej poważniejszej dyskusji, kontrowersji, dialogu, czy debaty w historiografii polskiej. Nie przetłumaczone są cenne, choć stare już prace niemieckie H. G. Voigta i A. Kolberga, istnieje kilka - może kilkanaście - artykułów, gdzie Brunon pojawia się przy okazji omawiania Wojciecha, lub analizy sytuacji Kościoła w Polsce Chrobrego. Krótkie biografie można znaleźć u badaczy zajmujących się krytyczną analizą pism Brunona, lecz owe analizy dotyczą raczej zawartości pism, niż samego autora, którego tylko zwięźle prezentują. Prace w języku polskim poświęcone wyłącznie Brunonowi można policzyć niemalże na palcach jednej ręki. Są to: 1) praca Zofii Karwowskiej z 1928 roku o działalności Brunona w Polsce ; 2) badania Leona Koczego dotyczące brunonowego wysyłania misji do Szwedów ; 3) ustalenia chronologiczne Waleriana Meysztowicza ; 4) materiały z sesji o Wojciechu i Brunonie z 1981 roku ; 5) krótki rozdział z pracy Jerzego Strzelczyka o apostołach Europy . Jest jeszcze artykuł Janusza Bieniaka dotyczący tajemniczej gallowej Selencji, gdzie zawarte są także refleksje dotyczące Brunona i kilkunastostronnicowa praca Jadwigi Karwasińskiej . Kilka notatek pomniejszych, takich, jak w "Polskim Słowniku Biograficznym" (t. III), w różnych słownikach hagiograficznych, lub w "Słowniku Starożytności Słowiańskich" (t. I) rozszerzyłyby tę krótką listę wyłącznie pod względem ilościowym. Oto i trzeci wątek skłaniający ku przyjrzeniu się owej ciszy panującej wokół Brunona z Kwerfurtu.

Powróćmy zatem do roku 1009 i zobaczmy, co mówią nam źródła o pośmiertnych losach Brunona. Wzmianki na ten temat mamy tylko dwie. Thietmar, krewny Brunona, twierdzi w swej Kronice, że "ciała tych męczenników leżały niepochowane, aż dopiero Bolesław, dowiedziawszy się o tym, wykupił je i w ten sposób przysporzył swemu domowi błogosławieństwo na przyszłość" . Może to zabrzmiewać jak topika o Bolesławie wykupującym ciała męczenników, wedle postępowania Chrobrego przy wykupie ciała Wojciecha. Jednak znana niechęć Thietmara do Słowian i jego pokrewieństwo z Brunonem taką interpretację mocno osłabiają. Druga wzmianka pochodzi z relacji mnicha Wiperta, naocznego świadka męczeńskiej misji, jedynego ocalonego, acz oślepionego uczestnika. Twierdzi on - dość poetycko - że "teraz jednak nad ciałami każdego z tych męży jest zbudowany klasztor" . I ta właśnie informacja pobudza do poszukania, co właściwie mogło się stać z kilkunastoma ciałami męczenników.

U progu rozważań są tylko dwie możliwości. Albo ciała zostały u Prusów - na co brak dowodów źródłowych, albo - jak twierdzą powyższe wzmianki - zostały sprowadzone na chrześcijańskie, polskie ziemie, w celach kultowych lub politycznych. Jeśli zostały u Prusów, a Thietmar i Wipert wprowadzają nas w błąd, to w zasadzie problem się upraszcza. Ciał męczenników nie ma, Chrobry - zajęty w 1009 roku u swych zachodnich granic - ich nie sprowadził, wśród nich nie ma i przyszłych relikwii brunonowych, kult się nie rodzi, pamięć zapomina pomału o krótkim pobycie Brunona w Polsce...

Jeśli jednak Chrobry sprowadził te ciała, to w jakim celu? Metropolię gnieźnieńską już miał, w niej relikwie Wojciecha i pięciu braci męczenników. Nie jestem pewien, czy otwieranie drugiej metropolii w dobie monarchii wczesnopiastowskiej, zcentralizowanej, było dla Chrobrego aż tak atrakcyjne. Korona mu skroni jeszcze nie wieńczyła, ale czy w tej kwestii akurat posiadanie relikwii Brunona mogło cokolwiek przyspieszyć? Może liczył na możliwości ekspansji na północ w kierunku Szwecji, do której tuż przed śmiercią Brunon wysłał z Polski biskupa z misjonarzami... Może po prostu chciał dodać splendoru swej organizacji kościelnej... Może jeszcze nie wiedział do końca, jak te ciała wykorzystać, ale pamiętając wpływ grobu wojciechowego na rozwój swej państwowości, postanowił sprowadzić ciała i poczekać na prawdopodobną kanonizację.

Przyjmijmy jednak, że Chrobry te ciała sprowadził. Przy takim założeniu można wskazać na środowisko, które - niewiele potem - powinno wyrazić najwyższe zainteresowanie tymi ciałami, a zwłaszcza relikwiami Brunona. Są nimi kolejni benedyktyni sprowadzani do Polski po ciemnych latach reakcji pogańskiej. Wówczas, na początku drugiej połowy XI wieku powstają benedyktyńskie Tyniec i Mogilno . Pozostawmy na uboczu Tyniec, powiązany z Krakowem i z ziemiami Wiślan, a którego początki stawiają inne zagadki, powiązane z innymi grobami . Przyjrzyjmy się opactwu mogileńskiemu.

Datacja powstania opactwa mogileńskiego nie jest prosta. Żadne dokumenty fundacyjne nie zachowały się, prócz słynnego falsyfikatu, do którego wrócimy. Archeologia wyodrębniła sześć faz konstrukcji zespołu mogileńskiego, z których druga i trzecia bezpośrednio nas interesują. Faza II, okres pierwszej romańskiej konstrukcji kościelnej, datowana jest przy pomocy monet Ottona III, narzędzi pracy i ceramiki, na drugą połowę X w. i pierwszą połowę XI w. Architektura pierwszej konstrukcji uściśla ramy budowy samej świątyni do ok. połowy XI wieku (konstrukcja nawiązująca do kręgów architektury ottońskiej z lat 950-1025 z pewnymi rozwiązaniami typowymi dla ostatnich kilku lat tego okresu ). Jednak analizy poszczególnych partii budowanych pozwalają stwierdzić, że budowa kościoła rozciąga się na 20-25 lat. Faza III odpowiada końcowemu okresowi budowania kościoła w obrębie wcześniejszej osady grodowej w połowie XI wieku i ciągnie się do lat trzydziestych XIII wieku - pożaru, który strawił wały, być może podczas najazdu ks. Władysława Odonica na Mogilno (według Długosza lata 1225-1230) .

Tak więc - w świetle badań archeologicznych prowadzonych w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych - można przyjąć, że decyzja o fundacji Mogilna zapadła być może już w okresie panowania Mieszka II, jako że budowa trwała długo - co może być związane z reakcją pogańską i najazdem czeskim. Nie można wykluczyć wpływów Rychezy, żony Mieszka II, w sprowadzeniu mnichów . W każdym razie budowa została ukończona najpewniej przez Odnowiciela w połowie XI wieku . Począwszy od tej chwili rozwijało się w Mogilnie centrum benedyktyńskie. Mnisi, sprowadzeni do Mogilna prawdopodobnie przez Odnowiciela, powinni byli zainteresować się istnieniem relikwii św. Brunona z kilku przynajmniej powodów. Po pierwsze, byli to - podobnie jak Brunon - benedyktyni. Po drugie, byli to raczej ludzie o imionach germańskich, jak widać w suffragiach mogileńskich i we wpisach do nekrologu lubińskiego, na łamach którego zachowały się szczątkowo nekrologi mogileńskie . Po trzecie - i co najistotniejsze - przed powstaniem diecezji płockiej (1075), mieli oni nadania kierujące ich zainteresowania misyjne w tym samym kierunku, w którym 30-40 lat wcześniej działał Brunon.

Kwestia nadań mogileńskich, a w tym falsyfikatu-nadania Bolesława Śmiałego, ma już bardzo bogatą literaturę, której tu przypominać nie będę. Ważnym dla nas będzie w chwili obecnej ewidentne powiązanie Mogilna z Mazowszem i w obrębie Mazowsza z przejściem na Narwi, w miejscowości Wizna: Transitus omnes per Vislam de Camen usque ad mare, transitus Manchiae in Wyzna et in Maczno et per totam Mazoviam nonum forum, nonum denarium, nonum porcum, nonum poledrum, nonum piscem sum largitus . A działo się to w obecności między innymi : Joanne Cancelario, procuratore Troiano, Wizna . Wizna w owych czasach, jako ważny ośrodek grodowy, kontrolowała istotne szlaki komunikacyjne. Po pierwsze szlak wodny Narwi, dzięki swemu dominującemu położeniu nad rozlewiskiem tej rzeki. Po drugie najistotniejszy bodaj szlak wędrowny z Mazowsza na ziemie jaćwieskie, który omijając zachodem rozlewiska Biebrzy i Puszczę Dybłą wiódł przez Rajgród ku północnemu-wschodowi. Po trzecie również szlak wędrowny, który omijał bagna biebrzańskie od południa, kierując się w stronę Tykocina . Niezależnie zatem, w którym kierunku podążał Brunon, Wizna mogła stanowić dla niego ostatnią ostoję powiązaną z państwem Chrobrego.

Tak więc widzimy, że posiadanie relikwii tego świętego, mogło trwale powiązać Mogilno z tym kierunkiem działania i z korzyściami ekonomicznymi płynącymi z tak rozległych dóbr. Zwłaszcza, że po utracie relikwii Wojciecha i braci męczenników, posiadanie innych relikwii byłoby dla klasztoru wielkim zaszczytem.

Pomiędzy śmiercią Brunona a przybyciem benedyktynów do Mogilna minęło 30, najwyżej 40 lat. Jest to jeszcze wystarczająco krótki okres, by pamięć o Brunonie żyła wśród ludzi jemu współczesnych. A zatem zakładając, że Chrobry ściągnął ciała męczenników i nie wykorzystał ich politycznie (tak jak w przypadku Wojciecha), benedyktyni powinni ubiegać się o zatrzymanie przynajmniej relikwii w obrębie swego klasztoru. Przypominają się wyżej już cytowane słowa ocalałego Wiperta: "teraz jednak nad ciałami każdego z tych mężów jest zbudowany klasztor". Słowa te zostały zapisane prawdopodobnie dość późno, około roku 1030, a więc - w świetle datacji archeologicznych - staje się wysoce prawdopodobne, że już w chwili pierwszej fazy budowy mogileńskiej świątyni.

Mogilno zostało zbudowane w ostatnich chwilach przed dotarciem na nasze ziemie reformy architektury sakralnej rodem z Cluny. Tak więc w Mogilnie istnieją jeszcze dwie krypty - wschodnia i zachodnia. Krypta zachodnia mogła służyć pierwotnie za refektarz, lecz mając na uwadze jej nietypowość, nie udało się do dzisiaj ustalić tego jednoznacznie. Krypta wschodnia natomiast - pod prezbiterium - jest charakterystyczna dla lat 1020-1040. Pod nią znajduje się spory wkop grobowy (głębokości ponad 5 metrów i średnicy prawie 4 metrów u góry i ponad 2 u dołu), w którym odkryto ponad 6000 fragmentów XIII-XIV wiecznych naczyń glinianych, wymieszanych z gliną i ziemią . W absydzie krypty odkryto fragmenty pierwotnego ołtarza i na jej ścianie zachodniej, pomiędzy dwoma zejściami - niewielką niszę - służącą zazwyczaj do przechowywania relikwii. Rozwiązania architektoniczne (wkop grobowy i nisza na relikwiarz) tej krypty wiążą najstarsze części tej świątyni z wysoce prawdopodobnym zamiarem uświęcenia jej obecnością jakichś relikwii.

O jakie relikwie mogło budowniczym chodzić? Wojciech Sławnikowic i pięciu braci męczenników spoczywali w Gnieźnie, aż do najazdu czeskiego. Legenda relikwii Feliksa i Adaukta powiązana jest z Krakowem. Prócz Brunona z Kwerfurtu, innych istotnych relikwii ówczesna Polska raczej nie posiadała. Czy więc można połączyć niszę z zamiarem umieszczenia tam naszego Brunona, a wkop grobowy jako zamierzone miejsce spoczynku dla osiemnastu towarzyszy? Taką hipotezę chciałbym tutaj postawić. Warto może zaznaczyć, że w innych konstrukcjach benedyktyńskich z tej epoki, tj. w Tyńcu i w kolegiacie św. Piotra i św. Pawła w Kruszwicy krypt nie było. Kryptę pod prezbiterium spotykamy za to we wcześniejszym prawdopodobnie Trzemesznie - w którym wedle legendy miało spoczywać ciało św. Wojciecha, przed przeniesieniem do Gniezna.

Nie zmienia to faktu, że w Mogilnie nisza na relikwie jest pusta i że wkop okazał się pełen ziemi, gliny i ułamków naczyń z wieków XIII-XIV. W tradycji i w źródłach nigdy nie łączono Mogilna z kultem Brunona. Relikwii Brunona i ciał jego towarzyszy zapewne tam nigdy nie było.

A więc co mogło się zdarzyć pomiędzy rokiem 1009 a połową XI wieku, co sprawiłoby, że ciała te nie zostały przeniesione do Mogilna? Okres ten obejmuje około 40 lat. Pierwszym przypuszczeniem, przychodzącym do głowy, jest po prostu rozkład tych ciał. Tempo rozkładu ciała ludzkiego zależne jest przede wszystkim od środowiska i od temperatury, w których jest przechowywane. W zwłokach pogrzebanych dochodzi do całkowitego rozpadu części miękkich po upływie 3-5 lat, do całkowitego zeszkieletowania (rozpadu ścięgien, wiązadeł i chrząstek) po upływie 5-10 lat. Zwłoki na wolnym powietrzu ulegają zeszkieletowaniu w ciągu 2 lat. Strupieszenie, czyli mumifikacja - często interpretowana w średniowieczu jako objaw świętości - może zajść już po kilku miesiącach, ale tylko w wyjątkowych warunkach: w środowisku suchym, przewietrzanym i stosunkowo wysokiej temperaturze otoczenia . Tak więc, w teorii, możliwe jest, by Brunon - pochowany w niewiadomym miejscu na okres owych 30-40 lat - nie mógł być - po ekshumacji - przeniesiony do Mogilna, ze względu na nierozpoznawalność jego relikwii w otoczeniu kości jego towarzyszy. Wymagałoby to jednak uznania, że został on pochowany w skromnych szatach mnicha, a nie w wyróżniających się szatach biskupich. Płótna bowiem nie mogły rozłożyć się tak prędko jak ciała. Tym sposobem, po zbudowaniu opactwa, nie odnalezionoby relikwii, nisza pozostałaby pusta, a wkop zostałby zakopany w XIII i XIV wieku.

Lecz owe 40 lat niosą za sobą też i dramatyczne wydarzenia, które mogły doprowadzić do zaginięcia relikwii Brunona i kości jego towarzyszy. Podczas reakcji pogańskiej i najazdu czeskiego, doszło przecież do grabieży i palenia kościołów. Może więc i miejsce przechowywania tych ciał zostało tak zniszczone, że nie odnaleziono w zgliszczach relikwii. Tej tezie sprzyja założenie, iż podwaliny kościoła romańskiego w Mogilnie wraz z zarysem krypty wschodniej, zostały zaplanowane już za Mieszka II, przed wybuchem reakcji. Wyżej podane ramy chronologiczne konstrukcji kościoła nakazują uwzględnić i tę możliwość.

Dziwne jest zbiorowe milczenie o Brunonie. Może właśnie niewykorzystanie mogileńskiej krypty pozostaje w związku z zagubieniem relikwii - podstawowego czynnika kultu w średniowieczu.