Powrót do spisu treści

Piotr M. A. Cywiński
DRUGA METROPOLIA CHROBREGO A BRUNON Z KWERFURTU
Wersja z pełnym aparatem przypisowym w "Kwartalniku Historycznym" 4, 2001


Anonimowy kronikarz Gallem zwany napisał na temat Chrobrego, między innymi, jedno krótkie zdanie: "... za jego czasów Polska miała [aż] dwóch metropolitów wraz z podległymi im sufraganami" . Po łacinie brzmi to: "... suo tempore Polonia duos metropolitanos cum suis suffraganeis continebat" .

Zdanie to rozpoczęło jedną z najciekawszych dyskusji dotyczących Polski pierwszych Piastów. Nie prześledzimy jej tutaj w całości, choć byłoby to bardzo ciekawe. Wykraczałoby to daleko poza tematyczne ramy, które pragnę nadać tej pracy i zahaczałoby o zupełnie jej obce kwestie. Zaznaczę jednak najważniejsze akcenty dyskusji i rozbieżne wnioski, do których dochodzili badacze kwestii.

Władysław Abraham jako pierwszy próbował sformułować przypuszczenia co do tej drugiej metropolii, wskazując na niejasności formalne powiązane z osobami Brunona z Kwerfurtu, przebywającego w Polsce Bolesławowej, jak i Ungera, biskupa poznańskiego, którego posługa budzi wątpliwości natury formalno-strukturalnej, zwłaszcza po zjeździe gnieźnieńskim . Pierwszą na ten temat tezę w pełnym znaczeniu tego słowa zawierała jednak klasyczna praca Stanisława Kętrzyńskiego "O zaginionej metropolii czasów Bolesława Chrobrego" . Stanisław Kętrzyński uznał, że w czasach Ottona III zaistniała koncepcja utworzenia we wschodniej Polsce drugiej metropolii, obejmującej ziemie nie objęte metropolią gnieźnieńską. Siedzibą metropolity miał być w tej koncepcji Sandomierz, a obszarem swym miała owa metropolia obejmować Kujawy, Mazowsze z ziemią Chełmińską, ziemię Sandomierską z Wiślicą, Łęczycę z Sieradzem, a od 1018 może i ruskie nabytki z Przemyślem . Odnośnie historii tej "wschodniej metropolii" tok przypuszczeń Stanisława Kętrzyńskiego rozchodzi się dwiema drogami. Z jednej strony sądzi on, że dzieło założenia tej metropolii mogło nie doczekać końca ze względu na śmierć cesarza, z drugiej zaś strony przypuszcza, że lata wojen i rebelii po panowaniu Mieszka II położyły kres zalążkom tych struktur kościelnych. W swej koncepcji badacz ten nawiązał także do - po pierwsze - rzekomego zamiaru przybycia Ottona III do Polski celem konwersji zakonnej po złożeniu korony cesarskiej; po drugie - Brunona z Kwerfurtu, jakoby przeznaczonego do objęcia tronu metropolitalnego.

Teoria ta była ciekawa i echa jej znaleźć można w późniejszej historiografii. Zupełnie inną tezę przedstawił Józef Umiński, który obszernie - i w oparciu o liczne źródła - zaproponował przyjęcie istnienia na wschodzie Polski diecezji obrządku słowiańskiego, jako pokłosia misji metodiańskiej na Morawach . Idea była kusząca i w wielu pracach odwoływano się do tej alternatrywnej względem Kętrzyńskiego tezy. Przemilczał ją jednak zupełnie w swym monumentalnym dziele Henryk Łowmiański . Poddał ją krytyce i w zasadzie rozprawił się z nią wielki znawca tych czasów Gerard Labuda . Badacz ten stwierdził, że nie można mówić o założeniu w Polsce nowej metropolii, a wzmiankę Gallową należy rozumieć jako retoryczne nawiązanie do losów biskupa Ungera i jego zniewolenia w Magdeburgu. Tym sposobem drugim metropolitą byłby Tagino, arcybiskup Magdeburga, którego sufraganem byłby - w sposób wymuszony - uwięziony przezeń Unger.

Zaistniała też koncepcja, wedle której - należąca do metropolii mogunckiej - Praga, którą na krótko opanował Bolesław Chrobry mogła być w tak zagadkowy sposób ujęta w Gallowym źródle. Jeśli jednak przyjąć takie założenie, należałoby dać pierwszeństwo Kijowowi, siedzibie metropolii wedle niektórych źródeł, już za Włodzimierza . Wszak Chrobry, analogicznie do Pragi, opanował i Kijów. Uznając zatem argumenty odnoszące się do ziem, które Chrobry kontrolował w krótkim okresie, należałoby listę metropolii Bolesławowych wydłużyć jeszcze bardziej, niż ośmielił się to uczynić Gall.

W ostatnich latach dyskusja nad tą kwestią sprowadzała się do krótkich uwag, często bez nowych, twórczych wywodów. Tak na przykład Bogusław Gierlach stwierdził w 1988 roku, że nie mamy żadnej wzmianki, jakoby Mazowsze podlegało Poznaniowi. Uważa on, że to właśnie Brunon miał za zadanie uporządkowanie organizacji Kościoła we wschodniej Polsce . W zbiorowym dziele o Mazowszu średniowiecznym Tadeusz Żebrowski pisze jedynie, że: "przynależność diecezjalna Mazowsza budzi wątpliwości. Prawdopodobnie w latach 1000 - ok. 1040 wchodziło w skład archidiecezji gnieźnieńskiej" . Prace archeologiczne także nie potwierdziły tezy Stanisława Kętrzyńskiego . Jerzy Strzelczyk, opisując zjazd gnieźnieński stwierdził w swej monografii o Chrobrym: "Mazowsze nie otrzymało jeszcze swojego biskupstwa i podlegało arcybiskupom gnieźnieńskim" .

Chciałbym tutaj uczynić jedno spostrzeżenie: poza Gnieznem żadna znana nam metropolia nie mogła żywić pretensji do ziem mazowieckich. Zatem opinia Jerzego Strzelczyka wydaje mi się słuszna, zwłaszcza, że Otton uznał kompetencje Chrobrego do organizacji Kościoła na ziemiach przez siebie podbitych i schrystianizowanych . Rzecz pozostaje dla wielu badaczy otwarta, nie wiadomo, czy dzisiaj znane źródła pozwolą jednoznacznie wyjaśnić kwestię przynależności kościelnej wschodniej Polski.

* * *

Wszystkie próby odtworzenia rzekomej drugiej metropolii Bolesławowej zakładają, że ostateczny jej kres przypada na lata reakcji pogańskiej. Chciałbym to stwierdzenie skonfrontować z jedynym źródłem do ewentualnych dziejów tej drugiej metropolii. W Kronice Galla czytamy jednoznacznie: "za jego czasów Polska miała [aż] dwóch metropolitów..." . Zwracają uwagę dwa szczegóły. Gall pisze wyraźnie: "za jego czasów". Czyli za czasów Chrobrego. A więc nie za czasów Mieszka II czy Kazimierza Odnowiciela. Cały ten passus Kroniki ma na celu wyniesienie Chrobrego ponad innych władców najwcześniejszej Polski i wykazanie jego czasów jako wyjątkowych. To jest pierwszy szczegół - wydaje mi się istotny. Drugim jest słowo "metropolitanos" - metropolitów. Dlaczegoż więc Gall nie napisał "metropolie"? żadne wytłumaczenie nie będzie brzmiało tak prawdopodobnie jak założenie, że jeśli było dwóch arcybiskupów w Bolesławowej Polsce, to nie było w niej dwóch metropolii. Była metropolia gnieźnieńska, tzw. świętowojciechowa. Był arcybiskup Radzim-Gaudenty, wraz z sufraganami, i był niepodległy jemu biskup Brunon z Kwerfurtu. Potraktuję to istotne rozróżnienie, jako punkt wyjścia do zbadania roli Brunona w Bolesławowej Polsce.

Brunon zyskał w 1004 roku sakrę biskupią, został mu także nadany paliusz. Są jednak pytania dotyczące sakry Brunonowej, które wymagają głębszej refleksji. Co znaczył tytuł biskupa misyjnego? Czy mógł być to tytuł arcybiskupa misyjnego? Dlaczego Brunon otrzymał sakrę od biskupów niemieckich? Jak zrozumieć niejasne wydarzenia i okoliczności towarzyszące tej sakrze?

Pojęcie biskupa misyjnego nie występuje w prawie kanonicznym, natomiast jest obecne w wielu źródłach średniowiecznych pod nazwą "episcopus gentium" lub "episcopus regionarius" . Wydaje się, że biskupi misyjni, "gentium", wyruszali do ziem zamieszkałych przez pogan. Biskupi "regionarii" natomiast byli raczej zapraszani przez władców pragnących zaszczepić wiarę chrześcijańską na swych ziemiach. Rozróżnienie to, choć odczuwalne w źródłach i w metodach pracy misyjnej, jest jednak dosyć płynne i wymaga dalszych badań . Jedni i drudzy byli w każdym razie wyświęcani dla prowadzenia pracy misyjnej na obszarach lub wśród ludów nie ogarniętych jeszcze strukturą terytorialną Kościoła. Co bardzo istotne, mieli oni z góry wyznaczony teren, na ogół będący ziemiami danego ludu, co prawie zawsze odzwierciedlało się w ich denominacji: Augustyn - "episcopus Anglorum", Willibrord - "archiepiscopus in gentem Frisonum", Winfryd-Bonifacy - "episcopus ad illuminationem gentis Germaniae", Metody - "archiepiscopus Pannoniae" itp . Podlegali oni bezpośrednio Stolicy Apostolskiej . Czasami spotkać można pojęcie arcybiskupa misyjnego, choć jest ono źródłowo udokumentowane bardzo rzadko i występuje chyba wyłącznie w okresie wczesnego średniowiecza. Brunona nazywają "archiepiscopus gentium" przede wszystkim Roczniki Kwedlinburskie: "Sanctus Bruno, qui cognominatur Bonifacius, archiepiscopus et monachus... ". Większość źródeł, szczególnie współczesnych, mówi tylko o biskupie Brunonie. Tak twierdzi Thietmar , tak określa też Brunon samego siebie . Piotr Damian w swoim Żywocie Romualda nazywa go "venerabilis pontifex" .

Skąd więc biorą się niejasności w denominacji niektórych misjonarzy? Kwestią zasadniczą będzie tutaj paliusz, jak ten nadany Brunonowi przez Sylwestra II. Jedyną pracę nad rolą paliusza w organizacji Kościoła na naszych ziemiach opublikował w 1902 roku Stanisław Kętrzyński . Stwierdził on, opierając się na bardzo wielu przykładach, że w przypadku nadania paliusza biskupom, zdarzało się, że źródła nazywały ich arcybiskupami. Jerzy Strzelczyk uważa, że nadanie paliusza i godności arcybiskupiej miało charakter czysto honorowy . Wydaje mi się jednak, że rzeczywistość była bardziej złożona. Brunon był osobą młodą, jeszcze niewiele zasłużoną i takie wyróżnienie go miało raczej jakąś wymowę głębszą. Należy więc przyjąć, że Brunon faktycznie był biskupem misyjnym, któremu przyznano pewną rozszerzoną władzę - czego wyrazem było nadanie mu paliusza. Jaka mogła być rzeczywistość prawna takiego wyróżnienia?

Jako bezpośredni i chyba najgłośniejszy przykład biskupa misyjnego opatrzonego paliuszem, trzeba wspomnieć innego Bonifacego, mianowicie Winfryda-Bonifacego, mnicha żyjącego w latach ok. 675-754. Był on ściśle powiązany z papiestwem, działał w jego imieniu na obszarze Germanii, miał za zadanie reorganizację Kościoła na tym terenie. Został wyświęcony w roku 732. Co tutaj wydaje się najistotniejsze, miał on prawo wyznaczania i wyświęcania biskupów . Analogiczne prawo dostał niewątpliwie Brunon. On to wyświęcił co najmniej dwóch biskupów. Jednego dla Szwedów, drugiego dla Pieczyngów. Piotr Damian podkreśla tę analogię pomiędzy Winfrydem-Bonifacym a Brunonem-Bonifacym: "Hic itaque cum in capella regia moraretur, videns ecclesiam antiqui martiris Bonifatii, mox exemplo sui aequivoci ad martirii desiderium provocatus, ait: Et ego Bonifatius vocor; cur ergo etiam ipse Christi martir esse non debeo?" .

Wydaje się, że dotykamy tutaj rozwijającej się dopiero instytucji kościelnej, która nie miała okazji ugruntować się w tradycji i zaistnieć szerzej. Mianowicie święceń biskupich, udzielanych osobie bezpośrednio podlegającej papiestwu, posiadającej szeroką władzę w działalności misyjnej na określonym terenie i mogącej dla tego celu wyświęcać biskupów. Osoba taka była zatem lepiej uposażona w możliwości i władzę, niż zwykły biskup ordynariusz. Powstaje pytanie o rolę paliusza we wczesnym średniowieczu. Rzecz nie została wystarczająco przebadana, tym niemniej wydaje się, że paliusz służył wówczas biskupowi Rzymu w afirmacji pewnej wyższości nad innymi metropolitami, zwłaszcza w kwestii święceń.

Paliusz był nadawany od 513 roku. IV Sobór Konstantynopolitański (869-870) ustalił, że każdy patriarcha ma prawo ustanawiać metropolitów. W myśl tych ustanowień paliusz był potwierdzeniem godności metropolity . W roku 877 papież Jan VIII zarządza, że metropolici powinni starać się uzyskać u papieża paliusze, w przeciwnym razie - co tutaj istotne - tracą oni prawo do wyświęcania biskupów . Tenże papież domagał się od nowo wyświęconych biskupów Kolonii i Trewiru, by przyjechali po paliusz do Rzymu . Wydaje się, że już w IX wieku nadanie paliusza było traktowane przez papiestwo jako jednoznaczne delegowanie swojej władzy patriarchalnej w kwestii święceń. Około 1115 roku rzecz ustalił papież Paschalis II, stwierdzając, że dopiero wraz z otrzymaniem paliusza metropolita dostaje władzę wyświęcania biskupów i zwoływania synodów . Według wspomnianej pracy Stanisława Kętrzyńskiego paliusz mógł też być warunkiem możliwości dokonania koronacji królewskiej . Dziś jeszcze arcybiskupi noszą paliusze w szczególności podczas uroczystości synodów, wizytacji i - właśnie - święceń.

Tak więc proponuję rozwiązać kwestię nomenklatury w następujący sposób: Brunon, jak Winfryd, był biskupem. Nie ma bowiem sensu upatrywać jakiegoś wyjątkowego znaczenia w nominacji arcybiskupiej bez właściwej metropolii. Tym niemniej obydwaj, będąc biskupami misyjnymi, dostali prawo do wyświęcania biskupów w ramach prowadzonej pracy misyjnej. Prawo to objawiło się w nadaniu im paliuszy. Zwyczaj ten nie był często stosowany, stąd autorzy niektórych źródeł, zwłaszcza późniejszych, nie wiedzieli, jak go odczytać i - idąc za znakiem paliusza - jednego i drugiego nazwali arcybiskupami . Właśnie ze względu na potencjalne zwierzchnictwo nad wyświęconymi - w toku pracy misyjnej - biskupami, źródła ośmielają się mówić o arcybiskupach misyjnych... Do źródeł takich zaliczę tu wymienione wyżej Roczniki Kwedlinburskie i - roboczo - Galla Anonima.

* * *

Każdy z owych misjonarzy działał na obszarze ściśle zdefiniowanym. Winfryd-Bonifacy w szeroko rozumianej Germanii. Jaki zatem zakres dostał Brunon dla swej działalności misyjnej od Sylwestra II? Aby odpowiedzieć na to pytanie, trzeba przypomnieć pokrótce okoliczności polityczne, które towarzyszyły podejmowaniu decyzji w tym zakresie.

Cesarz Otton III uzgodnił w roku 1000 w Gnieźnie wraz z Bolesławem wizję współpracy, której ślady dotarły do nas jedynie w tytulaturze Bolesława. Został on nazwany "bratem i współpracownikiem Cesarza" ("fratrem et cooperatorem imperii") . Co ciekawe, Bolesław uzyskał także "insuper etiam in ecclesiasticis honoribus quidquid ad imperium pertinebat in regno Polonorum, vel in aliis superatis ab co vel superandis regionibus barbarorum, suae suorumque potestati concessit, cuius pactionis decretum papa Silvester sanctae Romanae ecclesiae privilegio confirmavit." . Kwestie ottońskiego uznania władzy Bolesławowej nad inwestyturami biskupów nie budzą już dzisiaj chyba żadnych kontrowersji . Nie podobały się te przywileje panom i biskupom niemieckim, czemu wyraz dał Thietmar, biskup merseburski: "Deus indulgeat imperatori, quod tributarium faciens dominum ad hoc umquam elevavit..." . W czym jednak ta współpraca miała się objawiać? W 1001 roku cesarz Otton III jest w Rawennie. Tam namawia pustelników ze wspólnoty św. Romualda do wyruszenia do Polski. Dwaj z nich, Jan i Benedykt, istotnie wyruszają i zakładają pustelnię na zachód od Poznania - jak się uważa - w Międzyrzeczu. Nie będę się w tym miejscu opowiadał za lub przeciw międzyrzeckiej lokalizacji tej pustelni. Wystarczy nam źródłowo udokumentowane położenie pustelni na zachód od Poznania, toponim międzyrzecki będzie tu zatem używany przeze mnie hasłowo . Brunon ma do nich dojść po uzyskaniu zezwolenia na pracę misyjną. Pustelnia ta bowiem - współzałożona przez Chrobrego i Ottona - ma być w zamierzeniu zalążkiem misji. Przyjrzyjmy się źródłom.

Brunon w swym Żywocie pięciu braci tak mówi do Benedykta: "Imperator hoc nimium vult, ut precedas ante eum in regionem Sclavorum" oraz informuje nieco dalej: "ibi magno studio et amore Christi viam Benedicti et Iohannis preparans imperator, omnibus necessariis rite ordinatis, sanctos par fratres quibus nullus similis remansit, ultra Alpes in Sclauoniam direxit." . Informację o zaangażowaniu cesarskim w tworzenie misji międzyrzeckiej potwierdza Piotr Damian, pisząc: "Busclavus rex preces imperatori direxit, ut sibi spiritales viros mitteret, qui regni sui gentem ad fidem vocarent. Mox Romualdum imperator aggreditur, et concedi sibi de suis monachis, qui illuc destinari utiliter valeant, deprecatur." . Mamy tu źródłowo udokumentowaną realizację współpracy misyjnej Ottona i Chrobrego rok po zjeździe gnieźnieńskim. Powiązana jest ona z Międzyrzeczem (a w każdym razie z jakąś pustelnią usytuowaną na zachód od Poznania i przygotowaną na działalność misyjną). Do tej pustelni ma dotrzeć - po uzyskaniu sakry i zezwolenia na pracę misyjną - Brunon z Kwerfurtu.

Jaka działalność misyjna mogła być prowadzona z północno-zachodnich rubieży państwa polskiego we współpracy Chrobrego z Ottonem? Skoro chodzi o działalność misyjną, należy tych ziem szukać poza ziemiami diecezji ustanowionych w Gnieźnie. Nie istnieją żadne przesłanki, by wnosić o konflikt kompetencyjny pomiędzy wspólnotą międzyrzecką a uprawnieniami biskupa poznańskiego, czy biskupa kołobrzeskiego. Pojawiające się w nauce poglądy, że Międzyrzecz miałby być skierowany ku pracy na Pomorzu, uważam za nieporozumienie, zważywszy powołanie, podczas tegoż zjazdu gnieźnieńskiego, diecezji kołobrzeskiej. W takim przypadku Brunon zostałby oddelegowany do Kołobrzegu, tymczasem mamy w źródłach bardzo precyzyjne powiązanie biskupa Brunona z ową pustelnią. Terenu misyjnego należy chyba szukać gdzie indziej.

Zatem: dla którego kierunku Międzyrzecz mógł być przyczółkiem działań misyjnych? Który teren mógł być podmiotem wspólnych ustaleń cesarza Ottona III i Bolesława Chrobrego? Pomiędzy tymi dwoma władcami znajdowały się obszary wieleckie. Nieustannie zagrażające i wytrwale pogańskie wbijały się niebezpiecznym klinem pomiędzy ziemie obydwu władców. Zmuszały do mobilizowania znacznych sił obronnych i odwetowych w przeciągu wcześniejszych dziesięcioleci . Bolesławowi zależało na opanowaniu całego ujścia Odry, Otton III pragnął mieć wolne ręce od spraw połabskich, zająć się kwestiami rzymskimi i uwolnić od krytyki saskiego możnowładztwa. Chciałoby się przyjąć te tereny jako docelowe dla wspólnoty misyjnej z Międzyrzecza. Problemem jest, że one podlegały metropolii magdeburskiej, która nie potrafiła sobie dać z nimi rady, ale która była dla nich kościelną władzą zwierzchnią.

Jakie inne tereny mogły wchodzić w grę? Wschodnie ziemie Chrobrego? Dlaczego więc nie umieściłby ów władca pięciu braci męczenników na przykład w Sandomierzu? Czy działalność misyjna na pogańskim w dużej mierze jeszcze Mazowszu mogła wzbudzić aż takie zainteresowanie Ottona? Czy to mogłaby być ziemia "współpracy" pomiędzy obydwoma władcami? Raczej wątpię, gdyż w takim wypadku Brunon dostałby bez oczekiwania swą sakrę, bez żadnych kłopotów mógłby przybyć do Polski i rozpoczynać swą pracę. Nie widzę, w jakim wymiarze chrystianizacja Mazowsza drażniłaby Henryka II do tego stopnia, iż próbowałby on nie dopuścić do przybycia Brunona do Chrobrego.

* * *

Jeśli przyjmiemy więc pobliskie wieleckie obszary pogańskie za teren misyjny dla Międzyrzecza, musimy konsekwentnie przyjąć, że te tereny miały być docelowym regionem działalności Brunona z Kwerfurtu, przynajmniej w założeniu Ottona III. Nie znaczyłoby to, że w Gnieźnie zapadły tak dalekie decyzje, jak reorganizacja metropolii magdeburskiej, uważam jednak, że zaistniała wówczas koncepcja reorganizacji polityki misyjnej tej metropolii. Takie założenie tłumaczy bowiem prawie wszystkie najważniejsze niejasności, zaistniałe wokół osoby Brunona i jego sakry.

Po pierwsze, tłumaczy to niechęć wielmożów niemieckich wobec postanowień Zjazdu gnieźnieńskiego nadających Chrobremu rozlegle prawa w kwestiach inwestytury. Tereny te były terenami misyjnymi Magdeburga i były uważane za podlegające in spe wpływom tej metropolii. Po drugie, tłumaczy to lakoniczność wzmianek biskupa merseburskiego Thietmara na temat Brunona - swego bliskiego kuzyna. Omawia on Kwerfurtczyka - na łamach swej obszernej kroniki - wyjątkowo zwięźle, przemilczając zupełnie jego działalność misyjną, poza męczeństwem w Prusach.

Po trzecie, wyjaśnia to spowolnienie sakry i rozpoczęcia działalności misyjnej przez Brunona po śmierci Ottona III. Otton - właśnie jako cesarz - mógł nadać mu takie, a nie inne pole działania, zwłaszcza, gdyby protektorem tej misji był Chrobry. Henryk, widząc w tym wzmocnienie pozycji Chrobrego na ziemiach połabskich, nie popierałby takiego rozwiązania. W szczególności Henryk mógł obawiać się uznanego przez Ottona prawa Chrobrego do obsadzania utworzonych diecezji na schrystianizowanych terenach. W razie sukcesu misyjnego Chrobry mógłby z powodzeniem pretendować do zwierzchnictwa nad strukturą kościelną tych terenów.

Po czwarte, takie założenie rzuca nowe światło na wysłanie Brunona na Węgry przed jego sakrą . Chodziłoby o skierowanie jego działalności na inny teren, niż będący strefą bezpośrednich zainteresowań Bolesława Chrobrego.

Po piąte, tłumaczy to niechęć Brunona do wojen polsko-niemieckich, a zwłaszcza do antybolesławowego sojuszu pomiędzy Henrykiem a pogańskimi Wieletami. Pyta on w swoim Liście: "Quoe conventio Christi ad Belial? (...) quomodo conveniunt Zuarasiz diabolus, et dux sanctorum vester et noster Mauritius?" . Nie bez powodu widzi on w polsko-niemieckich konfliktach zbrojnych bezpośredni czynnik uniemożliwiający działalność misyjną.

Szósty argument jest w mojej opinii najważniejszy. Takie założenie tłumaczy zagadkową lokalizację sakry Brunona. Kwestia ta nie została do tej pory podniesiona w nauce. Wszak Brunon swą konwersję zakonną odbył w Rzymie, następnie przebywał u Romualda. Podlegał zatem albo przełożonemu opatowi św. Aleksego i Bonifacego, albo Romualdowi, albo Papieżowi. Obarczony zezwoleniem na pracę misyjną miał podlegać wyłącznie papiestwu i jego sakra mogłaby odbyć się bezzwłocznie w Rzymie. Skoro Sylwester II dał mu paliusz i zezwolenie na pracę misyjną, określające zapewnie obszar misyjny, to dlaczego wysłał go po sakrę aż do metropolii magdeburskiej, w której Taginon ostatecznie udzielił mu jej po upływie roku w Merseburgu? Dlaczegoż jego sakra biskupia, tak długo odwlekana, musiała dokonać się za Alpami, właśnie w metropolii magdeburskiej? Od czasu przyłączenia się do orszaku cesarskiego Ottona III prawdopodobnie nie był już z kapitułą tej metropolii związany, a jeśli - to więzi te ustały z chwilą konwersji zakonnej. Otóż jedynym logicznym wytłumaczeniem byłoby stwierdzenie, że jego działalność misyjna została zaprojektowana przez Chrobrego i Ottona, a zaaprobowana przez Sylwestra II, na terytorium pogańskiego Połabia, tradycyjnie podległego magdeburskim działaniom misyjnym. Trzeba było na to formalnej zgody metropolii magdeburskiej. Dlatego też Brunon, ze zgodą papieża i z paliuszem musiał udać się do Merseburga, gdzie Tagino, arcybiskup magdeburski, udzielił mu święceń.

* * *

Czy zatem istniała, za czasów Ottona III, koncepcja wspólnych działań misyjnych Magdeburga i Chrobrego na obszarze wieleckim? Uważam, że tak. Śladem źródłowym będzie żal Brunona wyrażony w Liście, że do tej współpracy nie doszło. Pisze on do Henryka: "Rursum cum Liutici pagani sint et idola colant, non misit deus in cor regis hostes tales propter christianismum glorioso certamine debellare, quod est iubente evangelio compellere intrare. Nonne magnus honor magnaque salus regis esset, ut aecclesiam augeret et apostolicum nomen coram deo inveniret, hoc laborare ut baptizaretur paganus, pacemque donare adiuvantibus se ad hoc christianis?" . Dwa te zdania następują po argumentacji, iż nie godzi się atakować chrześcijan - tj. Chrobrego - we współpracy z poganami. Prawdopodobnie Brunon nawiązuje tu do nieaktualnego już projektu współpracy obydwu władców w nawracaniu Połabia.

Taka idea wpisywałaby się w koncepcję renovatio imperii, w której cesarstwo składało się z ziem etnicznych, objętych poszczególnymi językami (Italia, Gallia, Germania, Sclavia). Magdeburg nie radził sobie z Połabiem, zatem - być może - Otton zamierzał spróbować włączyć te ziemie w obręb chrześcijaństwa przy pomocy językowo i etnicznie bliższych ludzi Chrobrego. Otton swego dzieła, tak czy inaczej, dokończyć nie zdołał...

Jeśli nawet przyjąć, że przeciwko tej tezie przemawia fakt, że ziemie te należały do metropolii magdeburskiej, to trzeba również zauważyć, że inny biskup misyjny, działający również z ramienia Chrobrego, rozważał możliwości zaangażowania się na obszarze wieleckim. Pierwszy Żywot świętego Wojciecha mówi bardzo wyraźnie, jakie wahania miał ten poprzednik Brunona będąc już na dworze Chrobrego: "Inde adversus diram barbariem prophanosque idolatrâs gladium praedicationis acuens et aptans, cum quibus primum, cum quibus postmodum dimicare oporteret, animo deliberare coepit; utrum Liuticenses, quos christianorum praeda miserorumque hominum dampna pascunt, an Pruzzorum fines adiret, quorum deus venter est et avaricia iuncta cum morte." . Widzimy więc, że taka - połabska - misja, wkraczająca poniekąd w kompetencje magdeburskie, była rozważana.

Brunon pisze do Henryka: "Sed in hac parte pendet omne malum, qua nec rex fidem habet Bolezlavoni, nec ipse irato regi. Eheu nostra infelicia tempora!" .

Zatem Brunonowa możność wyświęcania biskupów, wraz z prawem Chrobrego do obsadzania struktur kościelnych w schrystianizowanych przez siebie obszarach doprowadzały do zagrożenia, iż Magdeburg nie zachowa kontroli nad diecezjami, choćby wówczas tytularnymi, stworzonymi dla ziem połabskich. Uważam, że przed taką sakrą Brunon musiał złożyć przysięgę wierności Henrykowi, w myśl której wszelkie działania Brunona nie mogły być sprzeczne z interesami Magdeburga. Dlatego też Henryk zaniepokoił się, gdy po sakrze Brunon wyjechał z Niemiec i dlatego też Brunon tłumaczy mu się w ostatnich słowach swego Listu: "ubicunque possum, fidelissimus fautor sum vastrae parti." . I na samym już końcu prosi retorycznie: "Vos vero quicquid in Liuticis et Pruzis convertendis consilii vel auxilii potestis dare, ut pium regem et spem orbis decet, nolite cessare..." . Prusowie są tu tylko tematem zastępczym. Po raz pierwszy i ostatni, na kilka tygodni przed śmiercią Brunona, pojawia się w źródłach informacja, że tenże rozważał misję wśród Luciców. List świadczy o rozgrywkach pomiędzy Henrykiem a Chrobrym. Niektórzy historycy widzą tu powód nieupowszechniania zawartości Listu, zachowanego w jedynym egzemplarzu, jako część niewielkiego zbioru reguł gramatycznych.

Pamięć natomiast o realnej szansie rozszerzenia Bolesławowych wpływów państwowych za pomocą misji przetrwała w tradycji polskiej. Tę pamięć przedstawił nam Gall Anonim, mówiąc: "... za jego czasów Polska miała [aż] dwóch metropolitów wraz z podległymi im sufraganami" . Należy - moim zdaniem - rozszyfrować Anonima w następujący sposób: za czasów Chrobrego, Polska posiadała dwóch metropolitów: po pierwsze Radzima Gaudentego, arcybiskupa gnieźnieńskiego wraz z trzema sufraganami w Kołobrzegu, we Wrocławiu i w Krakowie; po drugie - mającego działać na Połabiu z ramienia Chrobrego - biskupa misyjnego Brunona, opatrzonego paliuszem, z mianowanymi przez niego biskupami misyjnymi u Pieczyngów i Szwedów.