Kilka zdjęć, o ludziach i o czasach.
Zdjęcia można powiększyć, nań klikając

... jak u Mamy!
Ten bobas na rękach mamusi, to ja. To musi być rok 1972, zapewne lato. Urodziłem się podczas Walnego zebrania w warszawskim KIKu, 16 kwietnia. Dyskusja była ostra, ścierały się dwie opcje, bardziej obpozycyjna i bardziej pro-PAXowska. Mój Ojciec kandydował w grupie opozycyjnej. W ostatnich chwilach przed głosowaniem, kiedy losy Klubu się ważyły, wbiegł na Walne lekarz i krzyknął - "Bohdan, masz syna!". W ogólnej radości grupa opozycyjna zwyciężyła bez problemu i cała zabłocczyzna po pewnym czasie opuściła Klub. Różni ludzie w różnych chwilach wiązali się z KIKiem, ja jestem z nim związany... od urodzenia.
Wigry 1979
Jeden z pierwszych moich wyjazdów KIKowskich, letni obóz w Cimochowiźnie nad Wigrami, to chyba rok 1979, ja stoję z przodu i - może pod wpływem fotografa - przyjąłem idiotyczną pozycję na baczność. Szefową grupy była Inka Słodkowska.
Beskid Niski
To ta sama grupa, jak na zdjęciu wyżej (IX SR KIK). Z tym,ze minęło prawie 10 lat. Obóz wędrowny w Beskidzie Niskim. Wówczas grupę prowadziła Hanka Szeptycka, vel "Bobrzyca". To był ostatni obóz naszej grupy - potem wielu z nas zajęło się "kadrowaniem" w innych, młodszych grupach.
Na Bukowinie rumuńskiej
W 1989 roku zostałem kadrą w grupie XXIII, którą prowadziła wówczas Elżbieta Muszalska (po ślubie: Jabłonowska). Od 1994 roku prowadziłem grupę samemu, o po pewnym okresie pomagał mi w tym Piotr Paciorkiewicz. To były najlepsze obozy z moich wszystkich... Kajaki Rospudą, Wędrówki w Rumunii, Narty w Beskidzie Żywieckim, wyjazdy, week-endy...
Tuż przed maturą
W roku 1990 przygotowywałem się do matury w Selestat, małym miasteczku pod Strasburgiem. Chodziłem do klasy humanistycznej, z 8 godzinami filozofii tygodniowo. Na tym zdjęciu jestem obok p. Jacque'a Goetchela, nauczyciela filozofii. Był wówczas dla mnie - i dla innych uczniów - kimś na kształt mistrza. Zupełnie wyjątkowy człowiek, który na każdej lekcji potrafił czymś zachwycić, zadziwić, zaskoczyć.
Cadoux
Od czasu szkoły podstawowej w Szwajcarii mam jednego jedynego mega-przyjaciela - Christphe'a Cadoux. Razem jeździliśmy w najróżniejsze części świata (od Francji po Mongolię). Tutaj donosimy jakieś zakupy do obozu wędrownego w Bieszczadach. To musi być gdzieś na południowy zachód od zalewu. Jest rok 1995 i za kilka dni struję się czymś tak mocno, że wyląduję w szpitalu pod kroplówką.
moja dorotka
Dorotkę poznałem na imprezie, którą w pałacyku Ermitaż w Łazienkach zorganizował Rafał Świeżak. W kilka tygodni potem się oświadczyłem i po sześciu miesiącach się pobraliśmy. Co tu dużo gadać. Życzyłbym każdemu spotkać kogoś tak wspaniałego!